Zakupy w nadmiarze – kiedy wydajemy na zakupy najwięcej

Okazji do robienia zakupów jest mnóstwo. A to urodziny, a to bal sylwestrowy, a to wesele, a to impreza u znajomych i tak dalej. Robimy zakupy w miarę naszych możliwości. Jeśli nie stać nas na markowe ubrania, możemy skorzystać ze sklepów z używaną odzieżą. A jeśli nie stać nas na droższe produkty spożywcze, możemy zrobić zakupy w hipermarketach. Są jednak okazje, na które nie szczędzimy ani czasu ani pieniędzy. Są to najważniejsze święta w roku, czyli Boże Narodzenie i Wielkanoc oraz Sylwester, czy Weekend Majowy. Wtedy zaczyna się zakupowy szał. Właściciele sklepów zacierają ręce i liczą zyski, a klienci wyzbywają się pieniędzy z portfela lub coraz częściej korzystają z debetów, kart kredytowych i kredytów gotówkowych. W końcu trzeba się pokazać przed gośćmi, najeść do syta, lub wyjechać na wymarzony weekend na Mazurach w maju. A z drugiej strony, czemu nie mielibyśmy zrobić sobie przyjemności te kilka razy w roku. W końcu coś się od życia należy i ciężko pracujemy na to, co mamy. Bieganie po sklepach z siatkami zakupów, świadomość spędzania w gronie bliskich i znajomych wolnego czasu, wspólne świętowanie na pewno nie jest przykrą koniecznością. To chwile radosne, kiedy konsumpcjonizm odgrywa ważną rolę.

Kiedy zakupy stają się uzależnieniem

Nałogi dotyczą wielu sfer naszego życia. Uzależnienie to nie tylko alkoholizm, seksoholizm, narkomania, pracoholizm, anoreksja, lekomania, ale coraz bardziej tak zwany siecioholizm czy zakupoholizm.Nie trzeba być milionerem, żeby uzależnić się od zakupów. To przytrafia się każdemu. Na początku wydaje się normalnym fakt, że chcemy posiadać nową rzecz. Potem kolejną i kolejną, aż do momentu, kiedy nie panujemy nad sobą i nad wydatkami. I okazuje się, że musimy kupić następną bransoletkę, chociaż mamy już kilkanaście podobnych. Ciągła potrzeba robienia zakupów może też zaćmić inne o wiele istotniejsze. Popadamy w długi, ale chcemy jeszcze więcej kupować. Zakupoholizm niszczy finansowo i emocjonalnie. Ma też wpływ na relacje z bliskimi. To uzależnienie wymaga pomocy psychologa. W przeciwnym razie może doprowadzić do bankructwa i zaciągania coraz to nowych kredytów wyłącznie na zakupy. Zakupoholizm nie przejawia się w postaci fizycznej. Jest to uzależnienie psychiczne. Nic nas nie boli, jesteśmy w stu procentach zdrowi, wyglądamy świetnie. Tylko z naszą psychiką nie jest najlepiej. I trzeba z nałogiem walczyć, a do walki niezbędna jest siła woli i determinacja. Kiedy najwięcej wydajemy na zakupy.

Czy zakupy szkodzą? O galeriankach

Zakupy to konieczność. Człowiek musi dostarczać organizmowi pożywienie i wodę, ubierać się, czysto mieszkać, czy dojeżdżać samochodem do pracy. Świat jest jednym wielkim handlem. Człowiek średniowiecza potrzebował o wiele mniej, wystarczyła mu suknia i lepianka. Dzisiaj, chociaż jesteśmy najedzeni i ubrani, wciąż musimy coś kupować. Szczególnie nastolatki uwielbiają modne patałaszki i przeróżne gadżety. Parcie na bycie trendy jest tak ogromne, że niejednokrotnie sprowadza ludzi młodych na złą drogę. Dotyczy to obu płci, chociaż w większości dziewczyn. Dlaczego zakupy sprawiają, że można zagubić pewne wartości? Odpowiedź jest prosta. Od niedawna funkcjonuje pojęcie tak zwanych galerianek. To osoby, które uwielbiają buszować po galeriach, ale niestety nie zawsze kupują za własne pieniądze. Szukają sponsorów, którzy zapłacą za modne ubrania, biżuterie i inne dodatki. Niestety muszą im świadczyć za to różne usługi, najczęściej seksualne. Jest to niezgodne z prawem, ale niestety takie zjawisko występuje na co dzień. Rodziców często nie stać na kieszonkowe, które zadowalałoby ich pociechy. Te z kolei nie chcą pozostawać w tyle za modą i wstydzą się rówieśników. Dlatego wybierają sponsoring kosztem własnej godności.

Kobieta, czy mężczyzna – stereotypowo o zakupach

Częściej używa się sformułowania, że to kobiety szaleją na zakupach. Mężczyzna jest stworzony to pełnienia innych ról na przykład zarabiania na rodzinę, czy koszenia trawy przy domu. Według opinii większości z nas zakupy wprawiają mężczyznę w zdenerwowanie i są dla niego uciążliwym obowiązkiem. Stereotypowy mężczyzna siedzi z piwkiem i papierosem przed telewizorem, a w tym czasie kobieta biega z torbami zakupów po centrach handlowych. Czy rzeczywiście tak jest? Stereotypy zdają się zanikać. Kobiety spełniają się zawodowo, a mężczyźni chodzą z wózkami na spacer i zmieniają pieluchy. Zakupy robią i wszyscy, bo sklepy są dla wszystkich. Coraz częściej udajemy się na zakupowe szaleństwa ze współmałżonkiem lub całą rodziną. Jest to relaks, ale wspólny, a przy okazji można się poradzić drugiej osoby. Często też po udanych zakupach rodziny udają się na wspólny obiad lub do kina. Weekendy to czas, kiedy można zauważyć jak dużą rolę w życiu zarówno mężczyzn jak i kobiet odgrywają zakupy. Nie wiadomo, kto szaleje bardziej, kto jest mniej lub bardziej rozrzutny. Coraz częściej to mężczyźni latają po sklepach spożywczych z listami zakupów, wybierają także ubrania dla siebie i dzieci, również w second handach.

Jak wyglądały zakupy w Pewexie

Nie wszyscy z nas pamiętają sklepy o nazwie Pewex. Ci, którzy je pamiętają nie zawsze mieli okazję w nich kupować. Pewex to skrót od Przedsiębiorstwa Eksportu Wewnętrznego). Lata osiemdziesiąte XX wieku charakteryzowały się reglamentacją, co oznaczało zakup towarów na kartki. Zaistnienie w handlu Pewexów umożliwiło zakup produktów różnego typu, ale za walutę wymienialną a nie polski złoty. Narodowe banknoty nie miały wtedy dużej wartości. W Pewexach najczęściej płacono dolarem .Podczas, gdy w Polskich sklepach z trudem można było dostać podstawowe produkty spożywcze i chemiczne takie jak: cukier, mleko, mięso, proszek do prania, czy papier toaletowy, Pewexy przepełnione były przeróżnymi towarami zarówno krajowymi jak i importowanymi. Były wśród nich ubrania, na przykład amerykańskich dobrych marek, wyroby pasmanteryjne, materiały, trudno dostępne w Polsce produkty spożywcze jak coca cola, konserwy, szynki z eksportu, alkohole, zabawki dla dzieci, a nawet mikrokomputery i samochody. Dolar amerykański nie był jedyną walutą, która płacono, ale najczęściej ówczesne społeczeństwo wyciągało go ze swoich portfeli. W kasach przyjmowano waluty wymienialne, od 1990 roku całkowicie nie przyjmowano polskich banknotów.

Nie zawsze było tak dobrze – zakupy w PRL-u

Konsumpcjonizm to już prawie globalizacja. Półki sklepowe zapełniają się towarami, a ludzie wyciągają portfele i kraty płatnicze. Wszystkiego jest pod dostatkiem, byleby tylko środków nie zabrakło. Zakupy to relaks, rozrywka, zważywszy, że naprawdę jest w czym wybierać. Lecz nie zawsze było tak dobrze. Pokolenie PRL-u pamięta problemy z towarami. Dobre zakupy prawie graniczyły z cudem. Wtedy półki sklepowe świeciły pustkami, a żywność wydawana była na kratki. Było to wynikiem reglamentacji towarów. To znaczy, ze niedostatki ich wynikały z ograniczonej dystrybucji w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. System kartkowy wprowadzono 13 sierpnia 1976 roku. Od tej pory takie produkty jak cukier, mięso, masło, ryż, kasza, mąka, czekolada, alkohol, benzyna, środki, czy czystości były wydzielone. Społeczność dawała sobie radę w takich warunkach. Nie było mowy o szaleństwie zakupowym, ale jeśli ktoś marzył o jeansach lub paczce amerykańskich papierosów i był zaopatrzony w dolary lub inną obcą walutę, mógł zrobić zakupy w Pewexie. Można tam było kupić kosmetyki, alkohol, zabawki, artykuły RTV i gospodarstwa domowego, materiały budowlane, części motoryzacyjne a nawet auta. Były też artykuły nie występujące w polskich sklepach jak coca cola, czy klocki Lego.

Wygoda zakupów przez Internet

Dzisiaj nie ma rzeczy niemożliwych. Dwadzieścia lat temu, nikt nie wiedział, co to są sklepy internetowe. Dobre zakupy w zwykłym sklepie czasem były trudne do wykonania. Ludzie mieszkający w małych wioskach po ubrania, artykuły gospodarstwa domowego, czy sprzęty RTV i AGD udawali się do miasta. Bliżej możliwe były tylko zakupy spożywcze. Dzisiaj możemy szaleć na zakupach nie wychodząc z domu. Od czego jest Internet. Znajdziemy tam dosłownie wszystko: odzież, obuwie, biżuterię, artykuły dziecięce i niemowlęce, narzędzia, materiały budowlane, meble, wanny, drzwi, okna, wózki, rowery, samochody, a nawet piasek do piaskownicy. Są też internetowe delikatesy i sklepy spożywcze. Plusem tego typu sklepów jest to, że nie musimy biegać po centrach handlowych, przeciskać się przez tłumy kupujących i stać w kolejkach do przymierzalni, czy kas. Wystarczy usiąść przez monitorem, wyszukać konkretną rzecz i zastanowić się, czy warto ją kupić. Często możliwość wpisania parametrów przedmiotu i jego ceny skraca czas poszukiwań. Przedmiot, którego poszukujemy, jest opisany i widzimy go na zdjęciu. Możliwe jest przejrzenie wielu ofert i porównanie jakości i cen. Zawsze też można skontaktować się ze sprzedającym i upewnić, czy nie kupujemy kota w worku.

Zakupy spożywcze przymus czy przyjemność

Niestety człowiek jest skonstruowany tak, że ni jak nie uda mu się funkcjonować bez pokarmu. Czasy, kiedy żywił się owocami lasu i upolowaną zwierzyną minęły bezpowrotnie. Pozostają zakupy spożywcze, które czasem traktujemy jaką przykrą konieczność. Jakie są tego powody? Po pierwsze ograniczony budżet domowy. Z tym problemem boryka się większość rodzin każdego dnia. Potrzeb jest dużo, a pieniędzy mało. Ceny rosną, a wypłaty stoją w miejscu. Świadomość okrojonego budżetu sprawia, że zakupy w sklepie spożywczym są robione pod wpływem stresu i obawy, że pieniędzy zabraknie. Po drugie brak koncepcji na posiłki w ciągu dnia. Nie wszyscy lubią gotować i pitrasić, ale każdy jeść musi. Dlatego często udajemy się do sklepu z pustką w głowie i bez listy zakupów. To sprawia, że wybieramy produkty czasem nieprzydatne lub kupujemy tylko gotową żywność w proszku lub słoikach. Po trzecie produkty spożywcze musimy wciąż uzupełniać. Udając się na zakupy odzieżowe kupujemy coś na rok lub dwa. Tak naprawdę ubrania mogą leżeć w naszej szafie ile chcemy, a o ile ich nie zniszczymy. Zakupy spożywcze są na klika dni i lodówka jest pusta. Trzeba znowu wydać pieniądze na spożywkę. Niestety nie ma innego wyjścia.

Second handy sposobem na oszczędzanie i inne ich zalety

Nie jest tajemnicą, że sklepy z używaną odzieżą są teraz najbardziej oblegane przez klientów. Kuszą niskie ceny, ale i dobre marki ubrań i butów. Porównując ceny sklepów z nowymi ciuchami, można zauważyć istotna różnicę. W lumpeksach ceny stanowią 5% – 10% wartości, jaką miały ubrania, kiedy były nowe. Analogicznie bluzka z sieciówki, która kosztowała 70 złotych, jako używana kosztuje 4 – 7 złotych. Za jedną nową rzecz możemy kupić nawet dwadzieścia rzeczy używanych. Jest to dobry sposób na to, by nie stracić dużo, a zyskać pełną szafę ubrań. Oczywiście takie zakupy trzeba lubić, bo wymagają długich poszukiwań na przykład ładnej czarnej sukienki w stercie ubrań. To zajęcie dla wytrwałych, ubrania nie zawsze są posegregowane i wiszą na wystawie, nie znajdziemy też jednych butów w wielu rozmiarach. To zakupy na chybił trafił. Co wypatrzy nasze oko, to kupujemy. Second handy są bardzo rozpowszechnione, bo każdy znajdzie tam coś dobrego i taniego. Myszkują tam i ci o niskim budżecie domowym i ludzie bogaci. Dlaczego? Bo odzież używane jest często przywożona z zagranicy i królują w niej oryginalne projekty, marki znane na całym świecie. Takich ubrań na pewno większość nie kupiłaby w cenie początkowej.

Zakupy sposobem na relaks

Nadmiar obowiązków i stresująca praca sprawiają, że społeczeństwo czuje się coraz bardziej zmęczone i znerwicowane. Zaczynamy wszystko robić automatycznie, a rutyna powoli wkrada się do naszego życia. Jedną z najlepszych form relaksu stają się wtedy zakupy. Centra handlowe wciąż są budowane, bo człowiek XXI wieku to konsument, który je, pije ubiera się i dba o swój wygląd coraz bardziej. Weekend przeznaczony na sobotni spacer i niedzielne nabożeństwo odchodzi do lamusa. W to miejsce sieci sklepów i centra handlowe zapełniają się klientami. Prywatne sklepy, nie tylko spożywcze, małe butiki, firmówki coraz częściej otwarte są także w niedzielę. Wtedy społeczeństwo rusza na łowy. Teoria, że w kraju jest kryzys staje się godna zastanowienia. Ludzie robią zakupy. Ten sposób zagospodarowania wolnego czasu sprawia im przyjemność. Ubywanie pieniędzy z portfela nie stanowi żadnego problemu. W końcu człowiek sam pracuje na przyjemności. Nowa sukienka, skórzane buty, złote kolczyki – za nie warto zapłacić każdą cenę. Także mężczyźni coraz więcej kupują lub towarzyszom kobietom i rodzinom w weekendowych zakupach. Wszystko dla ludzi. Minęły już czasy, kiedy na sklepowych półkach leżał tylko cukier i kawałek mięsa.